Skąd ta muza, czyli źródła muzyki tła w systemach nagłośnienia 100V – cz. I

Jedną z podstawowych funkcji większości systemów nagłaśniających typu Public Address jest tworzenie miłego nastroju poprzez emitowanie tak zwanej muzyki tła (BGM – ang. Background music). Każdy z nas wielokrotnie spotkał się z tłem muzycznym robiąc zakupy w hipermarkecie, będąc w restauracji czy przebywając w holu hotelowym. Lista obiektów, w których odtwarzana może być muzyka tła, jest oczywiście o wiele dłuższa. Jaki sens ma jej emitowanie? Jak wspomniałem w pierwszym zdaniu, idzie głównie o stworzenie miłego nastroju – delikatnie, niezbyt głośno sącząca się zewsząd muzyka działa na nas o wiele lepiej, niż cisza, czy szum otoczenia. Mało tego – wykazano, że obecność muzyki tła w obiektach handlowych sprawia, że skłonni jesteśmy w nich dłużej przebywać, co tym samym przekłada się na wielkość dokonywanych przez nas zakupów. Prawdopodobnie podobne mechanizmy sprawią, że lepiej ocenimy hotel, w którym na korytarzach i w holu serwowana będzie cicha, delikatna muzyka i częściej zajrzymy do restauracji, w której taka muzyka, nieagresywna, stonowana, będzie nam towarzyszyć podczas spotkania z przyjaciółmi. Widać więc, że stosowanie tego rozwiązania, to nie tylko troska o samą atmosferę, ale też, w wielu wypadkach, czynnik mający realny wpływ na wyniki finansowe z działalności obiektu.

 

A tym wpisie nie chciałbym jednak omawiać aspektów związanych z korzyściami, jakie płyną z emisji muzyki tła w obiektach, a skupić się chcę na tym, jakie urządzenia posłużą nam do tego celu. Innymi słowy napiszę tu co nieco o źródłach muzyki stosowanych w instalacjach nagłaśniających Public Address.

 

Od czego zaczniemy? Chyba od tunera radiowego. To źródło muzyki do niedawna jeszcze najpowszechniejsze, szczególnie w mniejszych obiektach. Jego zastosowanie ma jedną podstawową zaletę – nie wymaga obsługi. Po prostu – użytkownik nastawia ulubioną stację radiową, w której dominuje lekka muzyka, nastawia odpowiednio głośność przekazu i sprawa załatwiona. Na tak długo, aż mu się dana stacja nie znudzi. A wady? Jedna podstawowa – konieczność zbudowania instalacji antenowej. I to takiej konkretnej, porządnej. Zwykle urządzenia centralne systemu znajdują się w pomieszczeniu, w którym sygnał radiowy UKF jest marny, więc nie wystarczy samo wciśnięcie byle drucika w gniazdo antenowe. Trzeba zastosować zewnętrzną antenę UKF, zainstalować ją na jakimś maszcie i doprowadzić sygnał do tunera. Inne wady, już mniej istotne, to brak wpływu na to, jakie utwory są odtwarzane, no i reklamy, które z pewnością w przekazie będą się pojawiać, a które mogą reklamować… konkurencję. Przykład urządzenia? Proszę bardzo. Odbiornik radiowy AM/FM, model  T-6222.

350_0.jpg

Inny rodzaj źródła muzyki tła, to taki, który umożliwi nam odtwarzanie utworów wg naszego „widzi mi się”. Dawno temu były to odtwarzacze kasetowe, ale od czasy wymyślenia płyty CD, a potem cyfrowego formatu zapisu audio MP3, to urządzenia obsługujące te technologie wiodą tu prym. I cóż, można tu zastosować tanie, „domowe” odtwarzacze tego rodzaju, ale dużo lepiej jest postawić na urządzenia profesjonalne. Dlaczego? Chodzi o niezawodność, bo te profesjonalne są zaprojektowane z myślą o wielogodzinnej, czasem ciągłej pracy. Po drugie – obudowa rackowa. No skoro cały system mamy w szafie RACK, to zwyczajnie nieelegancko jest stosować źródła, które potem leżą gdzieś w szafie, czy na szafie, a przecież różnica w cenie nie jest jakaś ogromna. Inna zaleta urządzeń profesjonalnych to to, że zwykle są tak zaprojektowane, by po zaniku i przywróceniu zasilania automatycznie wznawiały pracę. Co do zalet samego rozwiązania – no główna, to ta, że emitujemy w obiekcie taki rodzaj muzyki i takie utwory, jakie chcemy. W bardziej rozbudowanych instalacjach, gdzie jest wiele stref z możliwością wyboru programu muzycznego w każdej strefie, instaluje się kilka urządzeń tego typu i wówczas każde odpowiada za inny program muzyczny (np. muzyka POP, muzyka jazzowa, muzyka poważna itd.). Co do rozróżnienia – CD czy MP3 – ostatnio ten drugi format wypiera pierwszy. Powody są oczywiste. Pierwszy, to o wiele niższa awaryjność. Nawet, jeśli profesjonalny odtwarzacz CD jest tak zbudowany, by działał latami i to przy ciągłej pracy, to jednak urządzenia mechaniczne w nim zastosowane kiedyś się po prostu zużyją. Czysto elektroniczny odtwarzacz MP3 nie ma tej wady. Druga przewaga formatu MP3, to pojemność nośnika. Na płycie CD czy DVD (bo urządzenia zwykle potrafią czytać utwory także z płyt DVD), nawet przy zapisie plików skompresowanych MP3 (bo de facto takiej formy zapisu zwykle się używa) ilość możliwych do zapisania utworów będzie o wiele niższa, niż na karcie SD czy Pendrivie o pojemności, powiedzmy 64GB. Mając do dyspozycji taki nośnik, możemy stworzyć nie tylko wielogodzinną, ale wielodniową listę odtwarzania, co powoduje, że urządzenie takie staje się równie bezobsługowe, jak tuner FM (przy użyciu funkcji odtwarzania w pętli).  Poniżej przykład urządzenia profesjonalnego, odtwarzacz zintegrowany CD/MP3 z portami SD i USB, model T-6221.

474_0.jpg

W kolejnej części przedstawię urządzenie „wszystko w jednym”, a także odbiornik radia internetowego. Omówię także sieciowe odtwarzanie muzyki tła i zalety płynące z takiego rozwiązania.

Nagłośnienie w obiekcie handlowym – małe i średnie sklepy.

No dobrze to mamy mały sklep, ot, osiedlowy spożywczak albo franczyzowa Żabka. Montujemy nagłośnienie? Powiem tak – na pewno fajniej będzie, kiedy będzie tam coś grało. Tyle, że w sytuacji, kiedy jeden głośnik nagłośni nam jako tako cały obiekt, zwrot „montujemy nagłośnienie” jest nieco przesadzony. Najczęściej postawimy gdzieś przy punkcie kasowym jakieś kompaktowe radyjko z głośnikami i będzie OK. Owszem, może równomierność nagłośnienia nie będzie idealna, ale bez przesady – w całym sklepie będzie słychać kto i co śpiewa, a po drugie, i tak nie możemy tu liczyć na to, że klient spędzi miedzy regalami pół godziny, więc i efekt psychologiczny raczej tu nie zadziała. Właściwie najważniejszą funkcją nagłośnienia będzie tu umilenie pracy sprzedawcy (co też bez znaczenia dla utargu nie jest). Oczywiście zupełnie inaczej sprawy się mają, kiedy nasz mały sklepik jest jednym z wielu działających pod tym samym szyldem, z tymi samymi promocjami i hitami cenowymi. Ale o tym (czyli o sieciach handlowych) będzie później.

No to teraz idziemy na zakupy do większego sklepu. Takiego, w którym jest już sporo regałów, jest kilka kas i samoobsługa. Tu oczywiście radyjko postawione na kasie nie wystarczy. Z całą pewnością trzeba będzie pomyśleć o jakimś nagłośnieniu wykonanym w technice 100V. Najpierw głośniki. W takich sklepach bardzo często będziemy mieli możliwość montowania głośników w suficie podwieszanym. Sprawa ich doboru będzie więc dość prosta. Jeśli chcemy mieć muzykę w jakości dobrej, zastosujemy jednodrożne i niedrogie zestawy głośnikowe T-106. Ponieważ nie są one zbyt kierunkowe, możemy przyjąć, że ich ilość będzie taka, by jeden przypadał na jakieś 35-50 m2 (czyli montujemy je na przykład w kwadracie 6×6 lub 7×7). To da nam wystarczająco równomierne nagłośnienie (zakładam, że sufit jest na wysokości minimum 3m – jeśli niżej, to trzeba dać głośników więcej, a za to mogą one pracować z mniejszą mocą). Jeśli chcemy, by muzyka brzmiała lepiej w zakresie wysokich tonów, możemy zdecydować się na głośniki dwudrożne, np. T-206B. Tylko dwie uwagi – po pierwsze zbyt dobra jakość muzyki tła w obiekcie handlowym nie jest do niczego potrzebna (chyba, że jest to sklep z ciuchami dla małolatów i gramy tam non stop jakieś techno). Po drugie – gwizdki (głośniki wysokotonowe) w zestawach dwudrożnych są zwykle dość kierunkowe, więc żeby uniknąć zbyt dużej nierównomierności nagłośnienia, należy siatkę rozmieszczenia zagęścić (można też zastosować mały trik i zamontować głośniki nie nad ścieżkami, a nad regałami – regały rozproszą nam wysokie tony, a klient nie będzie mógł wejść pod sam głośnik, tylko… po co nam wtedy głośnik dwudrożny?).

t-106

T-106

T-206b

T-206B

 

A co, jeśli nie ma sufitów podwieszanych? Wówczas jesteśmy skazani na głośniki ścienne. Dobre będą te z serii T-61x (T-611 lub T-612). Niska cena i przyzwoita jakość, to coś, co świetnie się sprawdzi w średnim obiekcie handlowym. No a jeśli ma być jednak to techno, wtedy zakładamy na przykład T-774 lub T-775 (droższe, ale z całkiem przyzwoitym, jak na głośniki 100V, basem i sopranem). Ile ich? Podobnie. Też po sztuce na 35-50m2. Tu gorzej będzie z rozmieszczeniem – trzeba kierować się intuicją i starać się rozmieścić głośniki tak, by uniknąć dużych nierównomierności w natężeniu dźwięku. Oczywiście wykorzystujemy ściany, filary, podciągi. Jeśli mamy wątpliwość, dobrze jest zwrócić się do firmy zajmującej się fachowo takimi nagłośnieniami.

T-612

T-612

T-774

T-774

Mamy już głośniki przegadane, czas na urządzenia centralne. Zwykle będzie to miksujący wzmacniacz mocy (o mocy dopasowanej do sumarycznej mocy głośników). Ostatnio popularne są wzmacniacze z wbudowanym odtwarzaczem MP-3 – np. TI-120U. Jedna skrzynka na blacie i wszystko co trzeba. Bo, może jeszcze jakiś mikrofon, czy to pulpitowy, czy bezprzewodowy by się przydał, gdyby ktoś z obsługi zechciał czasem się odezwać do klientów (albo do kolegi z personelu). Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by do odtwarzacza MP-3 dorzucić odtwarzacz CD i tuner radiowy. Wtedy najlepiej zastosować zwykły wzmacniacz bez źródeł (np. T-120 lub TI-120 – ten drugi z obsługą pięciu linii głośnikowych) i dorzucić zintegrowane źródło T-2221. W efekcie otrzymujemy zgrabny i prosty system nagłośnienia, który muzyką umili czas klientom i obsłudze sklepu, a także umożliwi przekazanie jakiegoś komunikatu słownego za pomocą mikrofonu. A, jeszcze jedno. W sklepach z zapleczem możemy oczywiście pomieszczenia zaplecza (socjalne, magazynowe) dołączyć do nagłaśnianego obszaru. Raczej nie będziemy tu wydzielać stref logicznych, więc pozostajemy przy jednostrefowych wzmacniaczach mocy tyle, że przeliczamy ich moc.

 

Czy można taki system jakoś rozbudować? Można dorzucić do niego jakieś ciekawe funkcje? A może można muzykę wziąć z Internetu? Oczywiście, że można. A prawami autorskimi co? No trzeba tę sprawę mieć uregulowaną. O tym i o sieciach sklepów w kolejnych wpisach. Zapraszam!

 

Nagłośnienie w obiekcie handlowym – żeby było miło i żeby obroty szły w górę!

Depositphotos_21818391_s-2015.jpg

Byłeś, czytelniku, ostatnio w jakimś sklepie sieciowym z ciuchami albo kosmetykami? A może z zabawkami? Dobra, nie chce tu zbierać danych na temat Twoich preferencji zakupowych J. Chcę tylko zapytać – była tam jakaś muzyka? Nie pamiętasz? Podpowiem Tobie – była. A wesz, skąd o tym wiem? Wiem o tym, bo wiem, że oni wiedzą, ze powinna być. Oni, czyli właściciele sklepu/sieci sklepów/koncernu handlowego. Oni po prostu są z branży, a kto jest z branży ten wie, że muzyka w sklepie bardzo wyraźnie oddziaływuje na klienta sprawiając, że ten, oczywiście licząc statystycznie, dokonuje w sklepie większych zakupów, niż gdyby muzyki tam nie było. Jak to się dzieje? Psychologia. Czyli nie wiadomo do końca jak, ale się dzieje. Poważniej mówiąc, nie wiemy dokładnie, dlaczego tak jest, ale badania statystyczne prowadzone „na żywo” w sklepach, w których jednego dnia muzykę tła się nadaje, a innego nie, pokazują niezbicie, że:

 

  1. Jeśłi w sklepie samoobsługowym jest rozgłaszana miła dla ucha muzyka tła, to klient spędza w takim sklepie więcej czasu, niż gdyby tej muzyki nie było
  2. Jeśłi w sklepie samoobsługowym jest nadawana miła i spokojna muzyka tła, to klienci średnio statystycznie podchodzą do kas z koszykami o większej ilości produktów (co pośrednio wynika z punktu pierwszego).

 

OK, od tej pory każdy czytelnik właściciel marketu (albo sieci marketów) już wie, że powinien zainstalować w nim system nagłośnienia. Od tej pory także czytelnik instalator wie, jak rozmawiać ze swoim klientem właścicielem marketu, by ten zechciał w nagłośnienie zainwestować. Co dalej? Jak ma wyglądać taki system? Jakie funkcje dokładnie powinien realizować? I co ma w nim grać? Jaka muzyka? I skąd ta muzyka? A ZAIKS? A ile głośników? A co jeśli właściciel nie jeden, a dwieście posiada sklepów?

 

Spokojnie. Tych pytań rzeczywiście jest sporo i one wszystkie mają sens. I da się na nie odpowiedzieć. Jak nie w jednym, to w dwóch albo trzech wpisach na blogu J

 

Odpowiadanie na powyższe pytania zacząć należy od stwierdzenia, że jest co najmniej kilka koncepcji realizacji systemu nagłośnienia w sklepie. To logiczne. Inny będzie zakres sprzętowy i funkcjonalność dla sklepu Żabka o powierzchni 15m2, a inny dla marketu spożywczego o powierzchni handlowej 1000 m2. Jeszcze inaczej sprawa będzie wyglądać dla sieci odzieżowej posiadającej 30 sklepów w kraju, każdy  o powierzchni około 500 m2, a inaczej przypadku sieci hipermarketów o niepodzielnych pomieszczeniach handlowych o powierzchni 12 tys m2 (w każdym markecie). Inaczej też będzie wyglądał system, gdy jego jedynym zadaniem będzie rozgłaszanie muzyki tła, a inaczej, gdy powierzymy mu zadania związane z informowaniem klientów o promocjach, o otwieraniu i zamykaniu poszczególnych kas czy też o zagrożeniu pożarowym wykrytym przez system SAP.

 

W kolejnych kilku wpisach omówię kilka podstawowych koncepcji dla różnych typów obiektów handlowych. Od systemów najprostszych po te najbardziej rozbudowane funkcjonalnie. Zapraszam do odwiedzania blogu.

Dziecko w sądzie – „błękitny pokój i jego wyposażenie audio”

Jak świat światem,  dzieci bywały świadkami rzeczy, które ich udziałem bywać nie powinny. I niestety, odkąd istnieje sądownictwo, zeznania dzieci bywały istotne dla werdyktów wymiaru sprawiedliwości. I o ile jeszcze niedawno nie za bardzo przejmowano się tym, kto i w jakich warunkach przeprowadza z przesłuchanie małolata, o tyle dziś zapewnienie komfortu dziecku, ograniczenie do minimum stresu związanego z rozmową o często bardzo nieprzyjemnych dla dzieciaka sprawach, to priorytet. Z tego powodu do pracy z dziećmi dziś typuje się osoby gruntownie do tego przygotowane, zaznajomione z psychologią dziecka w danym, konkretnym wieku i obeznane z możliwymi reakcjami na różne sytuacje mogące pojawić się w trakcie przesłuchania. Nawet samo słowo przesłuchanie nie bardzo tu pasuje, bo, szczególnie w przypadku młodszych dzieci, jest to raczej zwykła rozmowa. Także samo pomieszczenie przeznaczone do takich rozmów (zwane „błękitnym właśnie pokojem”) jego wygląd i wyposażenie, podlega dziś konkretnym normom – jest schludne, znajdują się w nim meble i przedmioty mające na celu stworzenie możliwie miłej atmosfery, a wszelkie wyposażenie techniczne jest, o ile to możliwe, ukryte tak, by jego obecność nie budziła poczucia, że rozmowa jest przez kogoś jeszcze obserwowana czy podsłuchiwana. I o tym wyposażeniu technicznym, a ściślej o części audio tego wyposażenia, chciałbym dziś co nieco opowiedzieć.

 

Typowo „błękitny  pokój” jest pomieszczeniem przeznaczonym do rozmowy z dzieckiem, ale gdzieś obok, o czym dziecko często nie wie, znajduje się specjalne pomieszczenie techniczne, w którym zlokalizowany jest sprzęt rejestrujący audio i wideo oraz stanowiska dla dodatkowych osób, które „na żywo” mogą śledzić przebieg rozmowy zarówno co do jej treści, jaki co do zachowania malucha. Osoba przeprowadzająca rozmowę jest w stałym kontakcie z osobami znajdującymi się w pomieszczeniu technicznym, ale jest to kontakt dyskretny, którego małe dziecko nawet się nie domyśla.

 

Generalnie schemat instalacji audio będącej wyposażeniem „błękitnego pokoju” wygląda, jak poniże.

błękitny pokój

W samym pokoju przesłuchań mamy więc zestaw (zwykle dwóch) wysokoczułych mikrofonów powierzchniowych. Które wbudowuje się w powierzchnie mebli (stołu, szafki) tak, by nie zwracały uwagi i by wyglądem nie przypominały typowych mikrofonów. Sygnał zbierany przez mikrofony przesyłany jest do dwutorowego miksera znajdującego się już w pomieszczeniu technicznym, a z niego jest kierowany do cyfrowego rejestratora audio-wideo oraz poprzez mały wzmacniacz mocy do głośniczka, który umożliwia osobom zebranym w pomieszczeniu technicznym podsłuch rozmowy. Dodatkowo do miksera podłączony jest pulpit mikrofonowy umożliwiający, poprzez transmiter bezprzewodowy, przekazywanie komunikatów (treści zapytań i innych sugestii) do osoby prowadzącej rozmowę. Osoba ta wyposażona jest w mikrosłuchawkę douszną co sprawia, że przesłuchiwany maluch nie słyszy tychże komunikatów, a często nawet nie domyśla się, że osoba, z którą rozmawia, ma z kimkolwiek innym kontakt.

 

Istotną sprawą jest zapewnienie właściwej rejestracji przebiegu rozmowy. Do tego celu należy zastosować rejestrator cyfrowy audio-video. Który oprócz sygnałów audi pochodzących z opisanego systemu rejestrował będzie także, synchronicznie, sygnały wideo z kamer zainstalowanych w pokoju przesłuchań. Co warto zaznaczyć, to to, że nie należy do zapisu treści rozmowy wykorzystywać mikrofonów wbudowanych w kamery. Doświadczenie pokazuje, że w przypadku niewielkich kamer nie są one dość czułe i nie posiadają zwykle odpowiedniej charakterystyki kierunkowe (najczęściej są dość mocno kierunkowe) by z dobrą jakością przekazywać treść rozmowy do pokoju technicznego (trzeba pamiętać, że dzieci w trakcie rozmowy mogą zachowywać się bardzo swobodnie, niekoniecznie muszą siedzieć w jednym miejscu, mogą bawić się zabawkami itd.).

 

Tak skonfigurowany system zagwarantuje poprawne działanie transmisji i rejestracji audio i umożliwi zarówno dobry kontakt osób uczestniczących w przesłuchania „na żywa” oraz zapewni doskonałą jakość zapisu treści rozmowy , co z kolei da możliwość jej analizy po przesłuchaniu. Systemy takie,  zbudowane o urządzenia wskazane na schemacie, pracują już w wielu „błękitnych pokojach” dają doskonałe efekty. Sprzęt wykorzystywany w samym pokoju przesłuchań jest bardzo dyskretny i wpisuje się doskonale w ideę całego „błękitnego pokoju”, a jakość całości gwarantuje realizację wszystkich wymagań, jakie się systemowi stawia.

 

Piski i dudnienia – sprzężenia akustyczne i walka z nimi

Jednym z problemów, jakie na potykamy nagłaśniając pomieszczenia i otwarte przestrzenie z użyciem mikrofonów, jako źródeł sygnałów, są spięcia (albo inaczej sprzężenia) akustyczne. Czym jest takie sprzężenie, każdy z was chyba wie doskonale i każdy pewnie nie raz był owego efektu świadkiem. Niemal zawsze, kiedy ekipa uruchamiająca gdzieś nagłośnienie stara się wszystko dobrze wyregulować, da się raz lub więcej razy podczas owej regulacji usłyszeć charakterystyczny pisk dobywający się z głośników. Tak, to o tym zjawisku mowa.

Jak powstaje sprzężenie akustyczne? Jest ono efektem oddziaływania fali dźwiękowej wytwarzanej przez głośniki na membranę mikrofonu. W takiej sytuacji mamy do czynienia z tzw. sprzężeniem zwrotnym, a więc z sytuacją, w której sygnał wyjściowy układu (w tym wypadku właśnie dźwięk z głośników) jest jednocześnie sygnałem pobudzającym wejście układu (czyli właśnie mikrofon). Jeśli sprzężenie jest dostatecznie silne, wówczas wystarczy niewielkie pobudzenie (nawet szum otoczenia albo sygnał szumu wzmacniacza), by układ si wzbudził i zaczął generować samoistnie ten głośny, nieprzyjemny dźwięk. Rozumiecie – niewielki najpierw dźwięk dobywający się z głośnika dochodzi do mikrofonu. Mikrofon „zbiera” go i przekazuje do wzmacniacza. Wzmacniacz wzmacnia i doprowadza do głośnika. Potem głośnik odtwarza go, tyle że już z większa mocą, niż pierwotnie. Ten głośniejszy sygnał znów dociera do wzmacniacza. I tak dalej wiele razy w bardzo krótkim czasie, aż robi się naprawdę głośno.

Można zapytać, od czego zależy częstotliwość (innymi słowy wysokość) dźwięku generowanego w sprzężeniu akustycznym. Tu w grę wchodzi kilka parametrów, a najważniejsze, to charakterystyka głośnika (głośników), charakterystyka mikrofonu (mikrofonów), geometria rozlokowania głośników i urządzeń oraz geometria samego pomieszczenia (lub układ istotnych z punktu widzenia akustyki elementów przestrzeni otwartej – np. ściany budynków). Ważne jest to, że generalnie układy podatne na wzbudzanie ”sprzęgają” na konkretnych, powtarzalnych w danych warunkach częstotliwościach. Ważne to, bo to ułatwia nieco walkę z tymi „piskami” i „buczeniami”.

No właśnie – czy można jakoś z tymi sprzężeniami walczyć? Oczywiście, że tak. Pierwsza, podstawowa metoda, to przemyślane rozlokowanie przetworników. Chodzi o to, by możliwie najdalej umieścić głośniki od mikrofonów i na dodatek głośniki skierować tak, by ich membrany „nie patrzyły” na mikrofon. To absolutna podstawa, ale to rzecz nie zawsze możliwa.  No bo jeśli mamy, powiedzmy, sale audytoryjną i jest tam kilka rzędów krzeseł na których siedzieć mają słuchacze (a więc obowiązkowo musza być w polu największego oddziaływania głośników), ale też trzeba czasem jednemu czy drugiemu z tych słuchacza dać do ręki mikrofon bezprzewodowy, żeby wyraził swoją opinię albo wątpliwość w kwestii prelekcji, to co? Spokojnie, ciągle nie jesteśmy bez szans. Po pierwsze, i to też całkiem oczywiste – odpowiednio regulujemy tor. Tak ustawiamy czułości wejść mikrofonowych i wzmocnienie wzmacniaczy, by jakość nagłośnienia była dobra (czyli nie za cicho), ale też by to wzmocnienie układu (a więc ta głośność) nie było tak duże, żeby do sprzężenia chciało dojść. To często jest możliwe, szczególnie, jeśli warunki akustyczne samego pomieszczenia nie są jakieś fatalne (czyli jeśli nie za wiele jest w pomieszczeniu twardych, gołych powierzchni doskonale odbijających dźwięki). Jest tak, bo to właśnie dźwięki odbite, pasożytnicze względem jakości nagłośnienia, podbijają nam wartość sprzężenia zwrotnego i powodują powstawanie spięcia akustycznego. No więc regulujemy tor i, o ile możliwe, staramy się poprawić akustykę wnętrza. Wykładzina na posadzce, kotary na oknach, sufit podwieszany (najlepiej ten z dziurkami) jeśli się da, tapicerowane meble – to wszystko ułatwi nam walkę ze sprzężeniami akustycznymi i pozwoli słuchaczom delektować się treścią wykładu, a nie denerwować się jakimiś przeraźliwymi piskami (ewentualnie, w przypadku niemożności delektowania treścią się przez wzgląd na treść, pozwoli na ucięcie sobie drzemki bez ryzyka drastycznego, stresującego wybudzenia).

A jak to wszystko nic nie da? Jak okaże się, że albo ciągle jest za cicho, albo od razu zaczyna piszczeć? Nadal mamy wiele możliwości, ale teraz do dzieła musi wkroczyć specjalistyczna, w tym celu zaprojektowana elektronika. Ale o tym już w kolejnym wpisie, jak dobrze pójdzie, to już za tydzień J

Spadaj złodzieju, bo pożałujesz! Czyli współpraca systemów nagłośnienia z systemami dozoru.

Systemy monitoringu wizyjnego, systemy przeciwwłamaniowe i te nagłośnieniowe – wszystkie od dawna instalowane są w obiektach przez firmy zajmujące się tak zwanymi instalacjami niskoprądowymi (albo słaboprądowymi). Do niedawna jednak niemal zawsze były to całkowicie niezależne systemy, a ich integracje (zwłaszcza systemów nagłośnienia) należały do absolutnych rzadkości. Dlaczego? Bo nikomu nie chciało się ruszyć głową? Chyba tak. Przecież rozwiązanie, w którym mamy system sygnalizacji włamania i jest on w dozorze, bo nikogo nie ma w obiekcie i któraś z czujek wykrywa nam intruza i przekazuje odpowiedni sygnał do systemu nagłośnienia, który z procesora komunikatów rozgłasza coś w stylu „Złodzieju, znikaj stąd, bo jak nie, to za minutę dostaniesz kulkę” albo „Hau Hau, wrrrrrrrr, HAU HAU HAU HAU!” (oczywiście subtelnym głosem doga niemieckiego) fantastycznie podniosłoby skuteczność ochrony przed włamaniem! Wyobrażacie sobie minę złodziejaszka? To można było robić już dawno. I oczywiście wyobrazić sobie można różne ulepszenia i rozwinięcia powyższego rozwiązania (np. różne komunikaty dla różnych stref i dla różnych rodzajów naruszeń). A weźmy sobie system monitoringu wizyjnego. Tu niemal zawsze mamy takie pomieszczonko, w którym siedzi sobie wygodnie w fotelu pracownik ochrony i zajmuje się oglądaniem. Ma przed sobą kilka monitorów, każdy ma ekran podzielony na kilka obrazów, a ten człowiek siedzi i patrzy. I co zrobi, jak coś ciekawego wypatrzy? Albo do kogoś dzwoni, żeby ten ktoś coś zrobił albo sam wstaje z fotela, wybiega z pomieszczenia i leci w miejsce, w którym coś (a raczej kogoś) dziwnego wypatrzył. A gdyby tak dać mu na stolik wielostrefowy pulpit mikrofonowy tak, by mógł nacisną „TALK” i powiedzieć coś do tego kogoś, kogo wypatrzył? Tak, by jego glos słyszalny był tylko w obszarze strefy, w której ten ktoś się znajduje? Fajne, prawda? Fajne, nietrudne do zrealizowania i niedrogie. Oczywiście dostępność głośników zewnętrznych umożliwia nam przekazywanie komunikatów i innych sygnałów także w terenie otwartym, a zastosowanie tub głośnikowych pozwoli na przekazanie komunikatu do naprawdę dużych powierzchni.

Wszystko, o czym tu napisałem, da się zrobić za pomocą tradycyjnych systemów PA. Jednak dodatkowe możliwości otwierają się przed nami, gdy mamy do dyspozycji cyfrowy system nagłośnienia IP. Po pierwsze – nie jesteśmy już w zasadzie ograniczeni do jakiejś konkretnej lokalizacji. System IP używa protokołu TCP/IP i może korzystać zarówno z sieci lokalnych, jak i z połączeń internetowych. Jeśli więc mamy jednostkę Security, która nadzoruje stację monitorującą pod którą „podpiętych” jest wiele systemów antywłamaniowych pracujących w różnych lokalizacjach, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby, czy to automatycznie, czy ręcznie, przekazywać komunikaty słowne albo inne dźwięki do poszczególnych obiektów czy nawet stref w tych obiektach. Ponieważ systemy nagłośnienia IP mogą obejmować dziesiątki stref, możliwe jest także wyposażenie stacji monitorującej w pulpit mikrofonowy, z którego w razie potrzeby będzie można rozgłosić komunikat „na żywo”, oczywiście adresując go do bardzo konkretnych obiektów i miejsc. To, co można zrobić łącząc systemy monitoringu czy sygnalizacja włamania i napadu z systemem nagłośnienia IP zależy w głównej mierze od wyobraźni projektanta i właściciela systemu. A potem? A potem, to żeby nam ktoś nie wyłączył Internetu 🙂

No właśnie – wyobrażacie sobie świat bez niego? Ja mam z tym problem, choć przecież ledwie 20 lat temu wcale go u nas nie było.

AVISmedia – dostawca nowoczesnych rozwiązań z zakresu systemów nagłośnienia.

Jak nagłośnić duży obiekt, by wszyscy… cz.II – idea systemu IP

No to mamy już rok 2015, technikę cyfrową tak powszechną, że nie zdarza się, byśmy czegoś cyfrowego nie mieli w zasięgu ręki oraz ten spory obiekt mamy do nagłośnienia także. To jak to dziś się robi?

Jeśli obiekt nie jest jakiś zabytkowy, to prawdopodobnie działa w nim sieć komputerowa typu Ethernet (czyli ta zwykła, do której wpina się laptopy i pecety, żeby korzystały z Internetu, żeby drukowały na drukarkach sieciowych i żeby ewentualnie widziały się nawzajem). Istnienie tej sieci, to świetna wiadomość dla nas, ludzi od nagłośnienia. Dlaczego? Bo mamy obecnie możliwość jej wykorzystania do budowania rozległych systemów nagłośnienia. Stosujemy do tego celu urządzenia nagłaśniające dedykowane do pracy w sieci IP, które zasadniczo tym różnią się od klasycznych urządzeń nagłaśniających, że są wyposażone w ethernetowe karty sieciowe oraz tym także, że mogą korzystać z cyfrowych strumienia audio, jako źródeł dźwięku. Dzięki temu możemy zastosować ideę rozproszonego system nagłośnienia, a więc systemu takiego, w którym nie budujemy żadnej szafy centralnej mieszczącej matrycę audio, źródła i wzmacniacze mocy, a wszelkie urządzenia obsługujące daną strefę umieszczamy gdzieś w jej obszarze. Jeśli więc nagłaśniamy halę magazynową, to budujemy w tej hali linię głośnikową i podłączamy ją do wzmacniacza mocy znajdującego się w biurze hali, a ten wzmacniacz (a ściślej wbudowaną w jego obudowę kartę sieciową) wpinamy do sieci komputerowej zwykłym kabelkiem z wtykami RJ-45. Jeśli nagłaśniamy biuro, to nie prowadzimy żadnej linii głośnikowej 100V do jedynego głośnika sufitowego (lub ściennego) obsługującego to biuro, tylko montujemy w nim specjalny głośnik IP (wyposażony w malutki wzmacniacz klasy D i kartę sieciową) i wpinamy go wprost (i wyłącznie) do sieci komputerowej (o, przepraszam, jeszcze do zasilania 230V). A jeśli mamy w systemie zainstalować pulpit mikrofonowy, taki z możliwością adresowania komunikatów do stref? To kładziemy go sekretarce pana prezesa na biurku i… wpinamy do sieci komputerowej. I generalnie tak budujemy cały system.

No dobrze, ale skąd ten wzmacniacz, czy ten głośnik wie, jaki utwór ma w danej chwili być słyszany w strefie czy w pomieszczeniu? I jak spowodować, że jak sekretarka pana prezesa wciśnie klawisz „pan prezes” to tylko u niego w głośniku słychać będzie jej głos? To proste – skoro każde niemal urządzenie ma na pokładzie kartę sieciową, to ma też swój unikalny adres IP w sieci. W takim razie wystarczy poinformować urządzenie o adresie IP równym ileś tam, że ma odtwarzać strumień audio taki a taki i ono będzie to robić. Nad tym, aby to wszystko szło sprawnie, czuwa zainstalowane na dowolnym komputerze dedykowane oprogramowanie. To dzięki specjalnej aplikacji możemy przypisywać IP poszczególnych urządzeń do stref, definiujemy tam grupy stref, układamy playlisty z muzyką tła, które będą do dyspozycji w poszczególnych strefach. Co ważne, wszystkie sygnały audio są transmitowane siecią w formie cyfrowej (zwykle jako strumienie MP3), co czyni je całkowicie odpornymi na zakłócenia i pozwala cieszyć się wysoką jakością dźwięku tam, gdzie jest to wymagane (czli gdzie pracują odpowiednio dobre zestawy głośnikowe). Całość dla osób, które dotychczas realizowały wielostrefowe systemy nagłośnienia w oparciu o tradycyjne matryce audio wydawać się może nieco niezrozumiała, ale w istocie systemy IP są łatwiejsze do instalowania, dają o wiele większe możliwości wcale nie są trudne w konfigurowaniu, uruchamianiu czy obsłudze. A na dodatek, dzięki sporym oszczędnościom na materiałach instalacyjnych, bywają też tańsze.

No właśnie, te większe możliwości – co to takiego? Przede wszystkim elastyczność konfiguracji. Po staremu, jeśli jakiś wzmacniacz pracował w ramach strefy A, to zwykle jednie fizyczne przepięcie go do wyjścia innego panelu strefowego matrycy (czyli wyjścia matrycy, mówiąc prościej) powodowało, że zmieniał przynależność do logicznej strefy. W systemie IP to kwestia paru kliknięć myszką. Kolejna korzyść, to ułatwienia dla obsługi. W systemie IP można odpowiednio i zrozumiale ponazywać poszczególne urządzenia czy strefy, albo programy muzyczne. W starych systemach bez sterowania z komputera trzeba było pamiętać, że strefa pierwsza, to coś tam, druga, to co innego (lub podpierać się drukowanymi etykietami nalepianymi gdzieś na matrycę, wsuwanymi w specjalne okienka pulpitów itd.). Urządzenia systemów IP są zwykle wyposażone w czytelne, duże i niosące sporo istotnych informacji panele LCD. To tez ważne, żeby ktoś, kto chce coś powiedzieć do pana Henia z magazynu miał pewność, że właśnie mówi do magazynu. Kolejna korzyść, to prostota, z jaką system nagłośnienia wykorzystywany może być do innych, iż PA, celów. Na przykład bajecznie łatwo można zmienić go w interkom (zwłaszcza, jeśli pracuje w nim kilka pulpitów mikrofonowych, które standardowo wyposażane są w głośniki). Kolejną zaletą jest możliwość ustawienia kilu stopni dostępu do obsługi systemu. Umożliwia to opcja instalowania oprogramowania, jako master lub jako slave. Oprogramowanie o niższym poziomie uprawnień instalujemy na komputery osobom, którym chcemy pozwolić na grzebanie w systemie, ale takie bez przesady, a na wyznaczonym komputerze instalujemy oprogramowanie master, do którego dostęp będą mieli tylko wybrańcy (i tylko oni będą mogli pogrzebać w konfiguracji na maksa).

Cech sprawiających, że systemy IP są o niebo bardziej funkcjonalne, niż te tradycyjne, jest wiele i niemal wszystkie wynikają z samej idei adresowania urządzeń poprzez IP oraz z faktu, że do zarządzania stosujemy aplikację komputerową. Pamiętać trzeba jednak, że są obiekty (i inwestorzy), którzy nie potrzebują takich cudeniek i że łatwiej będzie spełnić ich oczekiwania używając tradycyjnych rozwiązań.

Cóż, teraz może musiałbym naskrobać co nieco o samych urządzeniach, ale ponieważ wpis się rozrósł i i tak pewnie nikt nie doczytał do tego miejsca, pozwolę sobie o samych klockach systemu opowiedzieć w kolejnej części całości. A jeśli kto jest niecierpliwy, niech zajrzy TU i TU.

Nagłośnienie szkoły (radiowęzeł szkolny) – część II

W poprzednim wpisie omówiłem najprostsze instalacje radiowęzłowe, realizowane na bazie pojedynczych wzmacniaczy. Prawdą jest jednak, że dostępne dziś urządzenia dają naprawdę ciekawe możliwości w odniesieniu do funkcjonalności systemów nagłośnienia, a wiele z tych możliwości znaleźć może zastosowanie w instalacjach szkolnych.

 

Kiedy myślę sobie teraz o tym, jak ująć tę mnogość rozwiązań w treści blogowego wpisu, to zauważam, że wszelkich opcji, rozwiązań i możliwych konfiguracji i tak nie jestem tu w stanie opisać. Dlatego czytelników, którzy stoją przed zadaniem zbudowania lub zaprojektowania nowoczesnej instalacji nagłośnieniowej dla szkoły zapraszam do kontaktowania się z firmami, które profesjonalnie zajmują się tego rodzaju zagadnieniami. Tych wiodących jest w kraju kilka i każda z nich powinna pomóc w realizacji systemu wysokiej klasy, niezawodnego i w pełni funkcjonalnego.

 

Jednak, aby pokazać, jak można teki rozbudowany system zrealizować, opiszę jedną z propozycji, której podstawą będzie cyfrowo sterowana matryca audio. Użycie takiej matrycy daje możliwość podziału nagłaśnianego obszaru na osiem stref nagłośnienia (a nawet na więcej, bo matryce można ze sobą bez problemu łączyć). Ponieważ matryca, to nie wzmacniacz mocy, a zaawansowany układ przełączający, którego wyjścia dopiero podłącza się do wejść wzmacniaczy, mamy tu możliwość rozgłaszanie zupełnie różnych sygnałów w różnych strefach. Jeśli więc obejmiemy nagłośnieniem zarówno komunikacje, sale lekcyjne, aulę, stołówkę, salę gimnastyczną i plac szkolny, to teoretycznie nie będzie problemu, by w każdym z tych obszarów rozgłaszać RÓŻNE PRZEKAZY. Możemy więc, używając wyłącznie wzmacniaczy zainstalowanych w centralnej szafie montażowej, niezależnie rozgłaszać muzykę lub komunikaty na korytarzach, instruktaż lekcji WF na sali gimnastycznej i materiały dźwiękowe egzaminu z język obcego w auli, gdzie ten egzamin ma miejsce. To przykład – możliwości jest wiele. Taki system pozwala też na użycie więcej, niż jednego wielostrefowego pulpitu mikrofonowego, więc możemy postawić pulpit w sekretariacie i na biurku dyrektora szkoły.

 

Fantastycznym rozwiązaniem stosowanym często w szkolnych radiowęzłach jest umożliwienie uczniom prowadzenia ich autorskich programów (emitowanych na przykład podczas długich przerw). Uczniowie często mocno angażują się w tę ideę, a jej realizacja z pewnością pozwala im na rozwój intelektualny. Oczywiście wymaga to zbudowania małego studia, w którym przewidzieć trzeba odpowiednie źródła muzyki (odtwarzacze CD, MP3, gramofony), mikrofon, sprzęt realizatorski (mikser pulpitowy). Uczniowie zaangażowani w projekt z czasem biorą sprawę doboru wyposażenia studia na siebie, sugerując małe zmiany i ewentualne rozszerzenia sprzętowe.

 

Odrębną kwestią jest nagłośnienie sali gimnastycznej. Problematykę z tym związana opisywałem w jednym z poprzednich wpisów. Tu chciałbym jedynie zaznaczyć, iż stosowane sa dwie koncepcje – nagłośnienie Sali gimnastycznej, jak część składowa systemu obejmującego całą szkołę lub odrębny, niezależny system nagłośnienia.

 

Jak ciekawostkę dodam jeszcze, że w przypadku systemu nagłośnienia obejmującego całą szkołę, można bez trudu wykorzystać system także do rozgłaszania sygnałów dzwonka (w ten sposób możemy różnicować dzwonki nadając odmienne dla oznaczenia końca lekcji, odmienne, jako „pierwszy dzwonek” i inne jako „drugi dzwonek”).

 

Mój wpis z oczywistych względów nie może być podstawą do zaprojektowania kompletnego systemu nagłośnienia dla szkoły. Taki projekt uwzględniać musi szereg założeń, obejmujących względy architektoniczne i wymagania funkcjonalne. Jak napisałem na początku tego wpisu, projekt taki (szczególnie w wypadku rozbudowanych funkcjonalnie systemów) warto zlecić odpowiedniej firmie, zajmującej się profesjonalnie systemami nagłaśnającymi

 

 

Nagłośnienie szkoły (radiowęzeł szkolny) – klasyka instalacji 100V

Słowo radiowęzeł oznaczało jeszcze niedawno w zasadzie każdą instalację nagłośnieniową wykonaną w technice 100V. Obiektami zaś, w których radiowęzły były najczęściej chyba zakładane, były szkoły. I nie ma się co dziwić, bo szkoła, to idealne miejsce dla takiego systemu, który w tym wypadku pozwala realizować całkiem sporo bardzo przydatnych funkcji.

 

Jak projektować i budować systemy nagłośnieniowe dla szkół? Na takie pytanie nie ma jednej odpowiedzi, ponieważ bardzo wiele zależy tu od oczekiwań władz szkoły co do funkcjonalności systemu, a jeszcze więcej od budżetu, jaki szkoła jest w stanie wyłożyć (a często w zasadzie „zorganizować”, bo nierzadko inwestorem będzie Rada Rodziców działająca przy szkole).

 

W najprostszym układzie radiowęzeł szkolny umożliwia po prostu przekazywanie komunikatów słownych (informacje, wezwania, komunikaty porządkowe). Zwykle taki system składa się z jednego wzmacniacza miksującego, pulpitu mikrofonowego i odpowiedniej ilości głośników. Co do wzmacniacza, dobrze sprawdzają się te, które umożliwiają obsługę kilku linii głośnikowych (TI-350). Oczywiście nie da się tu rozgłaszać różnych sygnałów w różnych strefach, ale daje to już możliwość prostego kierowania komunikatów to poszczególnych obszarów szkoły (na przykład poszczególnych pięter, lub grup klas). Zastosowanie bardziej rozbudowanego wzmacniacza (TI-350S) daje dodatkowo tę korzyść, że zastosować można typowy, strefowy pulpit mikrofonowy (T-318), a to ułatwia wybór stref i sprawia, że osoba obsługująca pulpit mikrofonowy nie musi mieć w zasięgu ręki wzmacniacza.

 

Co do głośników, wybór jest dość prosty. W szkołach niezwykle rzadko spotyka się sufity podwieszane (jeśli takowe są, stosujemy oczywiście głośniki sufitowe). Najczęściej więc stosowane są głośniki ścienne. W klasach, gdzie jest raczej cicho, instalujemy zwykle po jednym głośniku niezbyt dużej mocy (T-611, T-601L). Na korytarzach dobrze jest zastosować głośniki nieco większej mocy (T-774HW) i odpowiednio „gęsto” je rozmieścić. Ma to na celu zapewnienie odpowiedniego marginesu nagłośnienia, czyli mówiąc inaczej, dzięki temu będziemy mogli zapewnić taką głośność przekazu, że będzie on słyszalny mimo sporego hałasu, jaki często panuje na szkolnych korytarzach. Gdy mowa o głośnikach, warto też wspomnieć o tych zewnętrznych, ponieważ nawet w prostych systemach obejmuje się nagłośnieniem place szkolne. Dobrze sprawdzą się tu dużej mocy kolumny głośnikowe (T-903) lub tak zwane tuby muzyczne (T-710K), które dzięki sporej sprawności zmniejszają zapotrzebowanie na moc wzmacniacza.

 

Oczywiście można sobie wyobrazić, że system nagłośnienia szkoły spełnia znacznie więcej funkcji, niż tylko przekazywanie komunikatów słownych z pulpitu mikrofonowego. I często, szczególnie gdy szkoła jest nowobudowana i przewidziano system nagłośnienia w projekcie szkoły oraz gdy zabezpieczono odpowiednie środki finansowe, takie rozbudowane funkcjonalnie systemy są instalowane. O tym jednak, w jakie funkcje można system radiowęzła szkolnego wyposażyć i jak trzeba go wówczas konfigurować, już wkrótce, w kolejnym wpisie.

Głośniki na stacji benzynowej – muza gra, a klient leje pod korek

Stacja benzynowa. Oczywiście, główną rzeczą, z jaką się kojarzy, jest to, że można tam wlać do baku auta benzynę lub olej napędowy. Drogie to ostatnio, ale wyjścia nie ma, to i zajeżdżamy i tankujemy. A przy okazji kupujemy jakiegoś hot-doga,  bywa, że Red Bulla, batonik, czasem piwko a dla dziecka zabawkę. Wile stacji oferuje także nieco bardziej rozbudowane usługi gastronomiczne – można w nich zjeść przyzwoite śniadanie albo obiad, lub, jak kto woli, „klasycznego” polskiego hamburgera. Standard tego typu obiektów ulega u nas ciągłej poprawie i już niewiele brakuje im do, powiedzmy, francuskich, choć najlepsze niemieckie wciąż zdają się być poza zasięgiem (tyle, że tam nie płaci się za przejazd autostradą). Co ciekawe, o ile instalacje nagłaśniające są już absolutnym standardem w przypadku sklepów, butików i marketów, o tyle na stacjach benzynowych wciąż należą do rzadkości. Dziwne to o tyle, że właśnie w przypadku stacji benzynowej ich zastosowanie przynosi naprawdę wymierne korzyści.

Gdy idzie o zwykłe sklepy, tam sprawa jest dość jasna. Już dawno wykazano, że przyjemna, spokojna muzyka wpływa pozytywnie na nastrój kupujących i sprawia, ze ci dłużej w sklepie przebywają, i, jak się okazuje, zostawiają w nim więcej pieniędzy. No ale jeśli na każdej stacji benzynowej tez jest jakiś sklepik, jeśli klienci stacji, to często znużeni podróżą ludzie, jeśli do tego w kompleksie jest restauracja, to wydaje się (a ja jestem tego pewien), że nieskomplikowany, niedrogi, prosty system nagłaśniający w takim obiekcie także poprawi obroty i, skoro będzie to wydatek rzędu kilku tysięcy złotych, zwróci się w ciągu paru miesięcy.

Instalacja może być naprawdę prosta i tania. Zwykle w salach obsługi na stacjach mamy sufity podwieszane, więc zainstalowanie tam głośników nie będzie nastręczać najmniejszych trudności, a same głośniki będą należały do najtańszych, mimo zapewnienia dobrej jakości odtwarzania muzyki i mowy. Zapewne warto będzie tez pomyśleć o nagłośnieniu części stref zewnętrznych. Tu nie tyle chodziło będzie o muzykę (ta nawet w porach nocnych mogłaby być wyłączana), co o możliwość rozgłaszania komunikatów. Prosty pulpit mikrofonowy zapewni rozgłaszanie informacji porządkowych i przywoławczych  – myślę, że każdy właściciel stacji benzynowej powie tu, że byłoby to dla niego bardzo dogodne narzędzie. Co do głośników – najlepiej sprawdzą się chyba projektorowe.

Jako centrum systemu pracować może dowolna centralka nagłośnienia. Przykładem może być urządzenie zawierające w sobie wzmacniacz, tuner radiowy i odtwarzacz MP3, oraz terminal dla pięciu niezależnie załączanych linii głośnikowych. Dobrze sprawdzi się tu także wzmacniacz z samym odtwarzaczem MP3, a gdy ktoś chciałby adresować komunikaty do wydzielonych stref, wówczas wzmacniacz pięciostrefowy z odpowiednim, strefowym pulpitem i źródło, na przykład odtwarzacz CD i MP3 z tunerem radiowym.

Na niektórych polskich stacjach benzynowych nagłośnienie już jest. O ile mi wiadomo, obsługa jest z tego faktu bardzo zadowolona. Przypuszczam, że właściciele także. Dlatego nie będę tu jakoś specjalnie zachęcał. To się po prostu opłaci.