Spadaj złodzieju, bo pożałujesz! Czyli współpraca systemów nagłośnienia z systemami dozoru.

Systemy monitoringu wizyjnego, systemy przeciwwłamaniowe i te nagłośnieniowe – wszystkie od dawna instalowane są w obiektach przez firmy zajmujące się tak zwanymi instalacjami niskoprądowymi (albo słaboprądowymi). Do niedawna jednak niemal zawsze były to całkowicie niezależne systemy, a ich integracje (zwłaszcza systemów nagłośnienia) należały do absolutnych rzadkości. Dlaczego? Bo nikomu nie chciało się ruszyć głową? Chyba tak. Przecież rozwiązanie, w którym mamy system sygnalizacji włamania i jest on w dozorze, bo nikogo nie ma w obiekcie i któraś z czujek wykrywa nam intruza i przekazuje odpowiedni sygnał do systemu nagłośnienia, który z procesora komunikatów rozgłasza coś w stylu „Złodzieju, znikaj stąd, bo jak nie, to za minutę dostaniesz kulkę” albo „Hau Hau, wrrrrrrrr, HAU HAU HAU HAU!” (oczywiście subtelnym głosem doga niemieckiego) fantastycznie podniosłoby skuteczność ochrony przed włamaniem! Wyobrażacie sobie minę złodziejaszka? To można było robić już dawno. I oczywiście wyobrazić sobie można różne ulepszenia i rozwinięcia powyższego rozwiązania (np. różne komunikaty dla różnych stref i dla różnych rodzajów naruszeń). A weźmy sobie system monitoringu wizyjnego. Tu niemal zawsze mamy takie pomieszczonko, w którym siedzi sobie wygodnie w fotelu pracownik ochrony i zajmuje się oglądaniem. Ma przed sobą kilka monitorów, każdy ma ekran podzielony na kilka obrazów, a ten człowiek siedzi i patrzy. I co zrobi, jak coś ciekawego wypatrzy? Albo do kogoś dzwoni, żeby ten ktoś coś zrobił albo sam wstaje z fotela, wybiega z pomieszczenia i leci w miejsce, w którym coś (a raczej kogoś) dziwnego wypatrzył. A gdyby tak dać mu na stolik wielostrefowy pulpit mikrofonowy tak, by mógł nacisną „TALK” i powiedzieć coś do tego kogoś, kogo wypatrzył? Tak, by jego glos słyszalny był tylko w obszarze strefy, w której ten ktoś się znajduje? Fajne, prawda? Fajne, nietrudne do zrealizowania i niedrogie. Oczywiście dostępność głośników zewnętrznych umożliwia nam przekazywanie komunikatów i innych sygnałów także w terenie otwartym, a zastosowanie tub głośnikowych pozwoli na przekazanie komunikatu do naprawdę dużych powierzchni.

Wszystko, o czym tu napisałem, da się zrobić za pomocą tradycyjnych systemów PA. Jednak dodatkowe możliwości otwierają się przed nami, gdy mamy do dyspozycji cyfrowy system nagłośnienia IP. Po pierwsze – nie jesteśmy już w zasadzie ograniczeni do jakiejś konkretnej lokalizacji. System IP używa protokołu TCP/IP i może korzystać zarówno z sieci lokalnych, jak i z połączeń internetowych. Jeśli więc mamy jednostkę Security, która nadzoruje stację monitorującą pod którą „podpiętych” jest wiele systemów antywłamaniowych pracujących w różnych lokalizacjach, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby, czy to automatycznie, czy ręcznie, przekazywać komunikaty słowne albo inne dźwięki do poszczególnych obiektów czy nawet stref w tych obiektach. Ponieważ systemy nagłośnienia IP mogą obejmować dziesiątki stref, możliwe jest także wyposażenie stacji monitorującej w pulpit mikrofonowy, z którego w razie potrzeby będzie można rozgłosić komunikat „na żywo”, oczywiście adresując go do bardzo konkretnych obiektów i miejsc. To, co można zrobić łącząc systemy monitoringu czy sygnalizacja włamania i napadu z systemem nagłośnienia IP zależy w głównej mierze od wyobraźni projektanta i właściciela systemu. A potem? A potem, to żeby nam ktoś nie wyłączył Internetu 🙂

No właśnie – wyobrażacie sobie świat bez niego? Ja mam z tym problem, choć przecież ledwie 20 lat temu wcale go u nas nie było.

AVISmedia – dostawca nowoczesnych rozwiązań z zakresu systemów nagłośnienia.

Reklamy

Jak nagłośnić duży obiekt, by wszyscy… cz.II – idea systemu IP

No to mamy już rok 2015, technikę cyfrową tak powszechną, że nie zdarza się, byśmy czegoś cyfrowego nie mieli w zasięgu ręki oraz ten spory obiekt mamy do nagłośnienia także. To jak to dziś się robi?

Jeśli obiekt nie jest jakiś zabytkowy, to prawdopodobnie działa w nim sieć komputerowa typu Ethernet (czyli ta zwykła, do której wpina się laptopy i pecety, żeby korzystały z Internetu, żeby drukowały na drukarkach sieciowych i żeby ewentualnie widziały się nawzajem). Istnienie tej sieci, to świetna wiadomość dla nas, ludzi od nagłośnienia. Dlaczego? Bo mamy obecnie możliwość jej wykorzystania do budowania rozległych systemów nagłośnienia. Stosujemy do tego celu urządzenia nagłaśniające dedykowane do pracy w sieci IP, które zasadniczo tym różnią się od klasycznych urządzeń nagłaśniających, że są wyposażone w ethernetowe karty sieciowe oraz tym także, że mogą korzystać z cyfrowych strumienia audio, jako źródeł dźwięku. Dzięki temu możemy zastosować ideę rozproszonego system nagłośnienia, a więc systemu takiego, w którym nie budujemy żadnej szafy centralnej mieszczącej matrycę audio, źródła i wzmacniacze mocy, a wszelkie urządzenia obsługujące daną strefę umieszczamy gdzieś w jej obszarze. Jeśli więc nagłaśniamy halę magazynową, to budujemy w tej hali linię głośnikową i podłączamy ją do wzmacniacza mocy znajdującego się w biurze hali, a ten wzmacniacz (a ściślej wbudowaną w jego obudowę kartę sieciową) wpinamy do sieci komputerowej zwykłym kabelkiem z wtykami RJ-45. Jeśli nagłaśniamy biuro, to nie prowadzimy żadnej linii głośnikowej 100V do jedynego głośnika sufitowego (lub ściennego) obsługującego to biuro, tylko montujemy w nim specjalny głośnik IP (wyposażony w malutki wzmacniacz klasy D i kartę sieciową) i wpinamy go wprost (i wyłącznie) do sieci komputerowej (o, przepraszam, jeszcze do zasilania 230V). A jeśli mamy w systemie zainstalować pulpit mikrofonowy, taki z możliwością adresowania komunikatów do stref? To kładziemy go sekretarce pana prezesa na biurku i… wpinamy do sieci komputerowej. I generalnie tak budujemy cały system.

No dobrze, ale skąd ten wzmacniacz, czy ten głośnik wie, jaki utwór ma w danej chwili być słyszany w strefie czy w pomieszczeniu? I jak spowodować, że jak sekretarka pana prezesa wciśnie klawisz „pan prezes” to tylko u niego w głośniku słychać będzie jej głos? To proste – skoro każde niemal urządzenie ma na pokładzie kartę sieciową, to ma też swój unikalny adres IP w sieci. W takim razie wystarczy poinformować urządzenie o adresie IP równym ileś tam, że ma odtwarzać strumień audio taki a taki i ono będzie to robić. Nad tym, aby to wszystko szło sprawnie, czuwa zainstalowane na dowolnym komputerze dedykowane oprogramowanie. To dzięki specjalnej aplikacji możemy przypisywać IP poszczególnych urządzeń do stref, definiujemy tam grupy stref, układamy playlisty z muzyką tła, które będą do dyspozycji w poszczególnych strefach. Co ważne, wszystkie sygnały audio są transmitowane siecią w formie cyfrowej (zwykle jako strumienie MP3), co czyni je całkowicie odpornymi na zakłócenia i pozwala cieszyć się wysoką jakością dźwięku tam, gdzie jest to wymagane (czli gdzie pracują odpowiednio dobre zestawy głośnikowe). Całość dla osób, które dotychczas realizowały wielostrefowe systemy nagłośnienia w oparciu o tradycyjne matryce audio wydawać się może nieco niezrozumiała, ale w istocie systemy IP są łatwiejsze do instalowania, dają o wiele większe możliwości wcale nie są trudne w konfigurowaniu, uruchamianiu czy obsłudze. A na dodatek, dzięki sporym oszczędnościom na materiałach instalacyjnych, bywają też tańsze.

No właśnie, te większe możliwości – co to takiego? Przede wszystkim elastyczność konfiguracji. Po staremu, jeśli jakiś wzmacniacz pracował w ramach strefy A, to zwykle jednie fizyczne przepięcie go do wyjścia innego panelu strefowego matrycy (czyli wyjścia matrycy, mówiąc prościej) powodowało, że zmieniał przynależność do logicznej strefy. W systemie IP to kwestia paru kliknięć myszką. Kolejna korzyść, to ułatwienia dla obsługi. W systemie IP można odpowiednio i zrozumiale ponazywać poszczególne urządzenia czy strefy, albo programy muzyczne. W starych systemach bez sterowania z komputera trzeba było pamiętać, że strefa pierwsza, to coś tam, druga, to co innego (lub podpierać się drukowanymi etykietami nalepianymi gdzieś na matrycę, wsuwanymi w specjalne okienka pulpitów itd.). Urządzenia systemów IP są zwykle wyposażone w czytelne, duże i niosące sporo istotnych informacji panele LCD. To tez ważne, żeby ktoś, kto chce coś powiedzieć do pana Henia z magazynu miał pewność, że właśnie mówi do magazynu. Kolejna korzyść, to prostota, z jaką system nagłośnienia wykorzystywany może być do innych, iż PA, celów. Na przykład bajecznie łatwo można zmienić go w interkom (zwłaszcza, jeśli pracuje w nim kilka pulpitów mikrofonowych, które standardowo wyposażane są w głośniki). Kolejną zaletą jest możliwość ustawienia kilu stopni dostępu do obsługi systemu. Umożliwia to opcja instalowania oprogramowania, jako master lub jako slave. Oprogramowanie o niższym poziomie uprawnień instalujemy na komputery osobom, którym chcemy pozwolić na grzebanie w systemie, ale takie bez przesady, a na wyznaczonym komputerze instalujemy oprogramowanie master, do którego dostęp będą mieli tylko wybrańcy (i tylko oni będą mogli pogrzebać w konfiguracji na maksa).

Cech sprawiających, że systemy IP są o niebo bardziej funkcjonalne, niż te tradycyjne, jest wiele i niemal wszystkie wynikają z samej idei adresowania urządzeń poprzez IP oraz z faktu, że do zarządzania stosujemy aplikację komputerową. Pamiętać trzeba jednak, że są obiekty (i inwestorzy), którzy nie potrzebują takich cudeniek i że łatwiej będzie spełnić ich oczekiwania używając tradycyjnych rozwiązań.

Cóż, teraz może musiałbym naskrobać co nieco o samych urządzeniach, ale ponieważ wpis się rozrósł i i tak pewnie nikt nie doczytał do tego miejsca, pozwolę sobie o samych klockach systemu opowiedzieć w kolejnej części całości. A jeśli kto jest niecierpliwy, niech zajrzy TU i TU.