Spadaj złodzieju, bo pożałujesz! Czyli współpraca systemów nagłośnienia z systemami dozoru.

Systemy monitoringu wizyjnego, systemy przeciwwłamaniowe i te nagłośnieniowe – wszystkie od dawna instalowane są w obiektach przez firmy zajmujące się tak zwanymi instalacjami niskoprądowymi (albo słaboprądowymi). Do niedawna jednak niemal zawsze były to całkowicie niezależne systemy, a ich integracje (zwłaszcza systemów nagłośnienia) należały do absolutnych rzadkości. Dlaczego? Bo nikomu nie chciało się ruszyć głową? Chyba tak. Przecież rozwiązanie, w którym mamy system sygnalizacji włamania i jest on w dozorze, bo nikogo nie ma w obiekcie i któraś z czujek wykrywa nam intruza i przekazuje odpowiedni sygnał do systemu nagłośnienia, który z procesora komunikatów rozgłasza coś w stylu „Złodzieju, znikaj stąd, bo jak nie, to za minutę dostaniesz kulkę” albo „Hau Hau, wrrrrrrrr, HAU HAU HAU HAU!” (oczywiście subtelnym głosem doga niemieckiego) fantastycznie podniosłoby skuteczność ochrony przed włamaniem! Wyobrażacie sobie minę złodziejaszka? To można było robić już dawno. I oczywiście wyobrazić sobie można różne ulepszenia i rozwinięcia powyższego rozwiązania (np. różne komunikaty dla różnych stref i dla różnych rodzajów naruszeń). A weźmy sobie system monitoringu wizyjnego. Tu niemal zawsze mamy takie pomieszczonko, w którym siedzi sobie wygodnie w fotelu pracownik ochrony i zajmuje się oglądaniem. Ma przed sobą kilka monitorów, każdy ma ekran podzielony na kilka obrazów, a ten człowiek siedzi i patrzy. I co zrobi, jak coś ciekawego wypatrzy? Albo do kogoś dzwoni, żeby ten ktoś coś zrobił albo sam wstaje z fotela, wybiega z pomieszczenia i leci w miejsce, w którym coś (a raczej kogoś) dziwnego wypatrzył. A gdyby tak dać mu na stolik wielostrefowy pulpit mikrofonowy tak, by mógł nacisną „TALK” i powiedzieć coś do tego kogoś, kogo wypatrzył? Tak, by jego glos słyszalny był tylko w obszarze strefy, w której ten ktoś się znajduje? Fajne, prawda? Fajne, nietrudne do zrealizowania i niedrogie. Oczywiście dostępność głośników zewnętrznych umożliwia nam przekazywanie komunikatów i innych sygnałów także w terenie otwartym, a zastosowanie tub głośnikowych pozwoli na przekazanie komunikatu do naprawdę dużych powierzchni.

Wszystko, o czym tu napisałem, da się zrobić za pomocą tradycyjnych systemów PA. Jednak dodatkowe możliwości otwierają się przed nami, gdy mamy do dyspozycji cyfrowy system nagłośnienia IP. Po pierwsze – nie jesteśmy już w zasadzie ograniczeni do jakiejś konkretnej lokalizacji. System IP używa protokołu TCP/IP i może korzystać zarówno z sieci lokalnych, jak i z połączeń internetowych. Jeśli więc mamy jednostkę Security, która nadzoruje stację monitorującą pod którą „podpiętych” jest wiele systemów antywłamaniowych pracujących w różnych lokalizacjach, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby, czy to automatycznie, czy ręcznie, przekazywać komunikaty słowne albo inne dźwięki do poszczególnych obiektów czy nawet stref w tych obiektach. Ponieważ systemy nagłośnienia IP mogą obejmować dziesiątki stref, możliwe jest także wyposażenie stacji monitorującej w pulpit mikrofonowy, z którego w razie potrzeby będzie można rozgłosić komunikat „na żywo”, oczywiście adresując go do bardzo konkretnych obiektów i miejsc. To, co można zrobić łącząc systemy monitoringu czy sygnalizacja włamania i napadu z systemem nagłośnienia IP zależy w głównej mierze od wyobraźni projektanta i właściciela systemu. A potem? A potem, to żeby nam ktoś nie wyłączył Internetu 🙂

No właśnie – wyobrażacie sobie świat bez niego? Ja mam z tym problem, choć przecież ledwie 20 lat temu wcale go u nas nie było.

AVISmedia – dostawca nowoczesnych rozwiązań z zakresu systemów nagłośnienia.

Reklamy

Elementy składowe systemu nagłośnienia IP

No dobrze, to z jakich elementów budujemy systemy nagłośnienia IP? Najważniejszym, centralnym elementem systemu jest… oprogramowanie. Dokładnie tak. w systemie IP nie ma czegoś takiego, jak matryca przełączająca analogowe sygnały audio i kierująca je do poszczególnych stref. Tutaj wszystko odbywa się na zasadzie dystrybucji pakietów danych zawierających elementy strumieni MP3 do poszczególnych urządzeń obsługujących już konkretne strefy (i często już w obszarze tych stref zainstalowanych), Tak więc najprostszy system nagłośnienia IP składa się z programu zainstalowanego na którymś z komputerów włączonych do sieci Ethernet i, powiedzmy, aktywnego (czyli wyposażonego we wzmacniacz mocy) głośnika. Głośnik w tym wypadku oczywiście musi być dedykowany do pracy w takim systemie, czyli musi być elementem oferty systemu IP i być wyposażony standardowo w kartę sieciową z odpowiednim softem.

Oczywiście taki prostych systemów IP się nie buduje, bo nie takie jest ich przeznaczenie (technologia audio IP z gruntu przeznaczona jest do rozbudowanych systemów nagłośnienia). Warto więc poznać inne zasadnicze elementy takich instalacji. Poniżej przedstawiam przykładowy, poglądowy schemat instalacji nagłośnienia TCP/IP, a pod nim opis najważniejszych elementów systemu.

Rysunek TCP_IP blok

Adaptery sieciowe – to urządzenia, które stanowią spoiwo pomiędzy siecią komputerowa, a poszczególnymi strefami nagłośnienia. Z jednej strony podpięte do sieci Ethernet i posiadające w niej własny adres (adresy) IP pobierają kierowane do danej strefy (stref) strumienie audio i komendy, z drugiej zaś udostępniają gotowe, analogowe przekazy, jakie w danej chwili maja być rozgłaszane w poszczególnych obszarach. Do dyspozycji mamy zwykle adaptery jednostrefowe (o pojedynczym adresie IP) i adaptery wielostrefowe. adaptery mogą mieć wbudowany wzmacniacz mocy lub mogą stanowić źródło sygnałów audio dla końcówek mocy (które w takim wypadku są już zwykłymi wzmacniaczami znanymi  z tradycyjnych systemów nagłośnienia).

Pulpity mikrofonowe – obecne w niemal każdym rozległym systemie nagłośnienia – o ich roli nie trzeba się rozpisywać – zapowiedzi słowne, czy to przywoławcze, czy te związane ze sprawami porządkowymi albo nawet bezpieczeństwem – to ich zastosowanie. Jest jednak jedna cecha, która w przypadku pulpitów mikrofonowych systemu IP jest szczególnie ciekawa – mają zwykle wbudowany wzmacniacz mocy i głośnik. A ponieważ mają oczywiście własny adres IP w sieci, są urządzeniami, z których nie tylko można „nadawać”, ale i do których można adresować przekazy! To właściwość, która w zdecydowany sposób uelastycznia cały system i pozwala na przykład na zbudowania, niejako przy okazji, bardzo funkcjonalnego systemu interkomowego.

Głośniki IP – to zestawy głośnikowe wyposażone we wzmacniacze mocy (zwykle energooszczędne, klasy D) i karty sieciowe pozwalające na ich niezależna identyfikację w systemie. Głośniki takie (ścienne, sufitowe i inne) znajdują zastosowanie tam, gdzie nagłaśniamy niewielkie pomieszczenia w których zastosowanie pojedynczego zestawu głośnikowego jest wystarczające. Zainstalowany w pomieszczeniu głośnik IP możemy traktować, jako odrębną strefę lub włączać do innych, większych stref logicznych. Możemy więc swobodnie kierować do takiego głośnika przekazy i programy według potrzeb, a decydujemy o tym z poziomu oprogramowania.

oczywiście, i co widać ze schematu, w skład systemów IP wchodzą często także tradycyjne urządzenia. To oczywiście przeróżne źródła programów muzycznych (CD, MP3, tunery radiowe), ale także wzmacniacze mocy i zwykłe głośniki PA stosowane w dużych strefach, gdzie ostatnim urządzeniem IP jest adapter, a jego wyjście (o poziomie liniowym) przyłączane jest do wejścia zwykłego wzmacniacza mocy i dalej do linii głośnikowej. Z punktu widzenia idei systemu to rozwiązanie wystarczające – cały nagłaśniany obszar jest widziany, jako odrębny adres IP, czyli odrębna logiczna strefa.

W kolejnym wpisie opowiem o ciekawym zastosowaniu systemów IP, a mianowicie o wykorzystaniu ich idei w systemach antywłamaniowych i monitoringu.

Jak nagłośnić duży obiekt, by wszyscy… cz.II – idea systemu IP

No to mamy już rok 2015, technikę cyfrową tak powszechną, że nie zdarza się, byśmy czegoś cyfrowego nie mieli w zasięgu ręki oraz ten spory obiekt mamy do nagłośnienia także. To jak to dziś się robi?

Jeśli obiekt nie jest jakiś zabytkowy, to prawdopodobnie działa w nim sieć komputerowa typu Ethernet (czyli ta zwykła, do której wpina się laptopy i pecety, żeby korzystały z Internetu, żeby drukowały na drukarkach sieciowych i żeby ewentualnie widziały się nawzajem). Istnienie tej sieci, to świetna wiadomość dla nas, ludzi od nagłośnienia. Dlaczego? Bo mamy obecnie możliwość jej wykorzystania do budowania rozległych systemów nagłośnienia. Stosujemy do tego celu urządzenia nagłaśniające dedykowane do pracy w sieci IP, które zasadniczo tym różnią się od klasycznych urządzeń nagłaśniających, że są wyposażone w ethernetowe karty sieciowe oraz tym także, że mogą korzystać z cyfrowych strumienia audio, jako źródeł dźwięku. Dzięki temu możemy zastosować ideę rozproszonego system nagłośnienia, a więc systemu takiego, w którym nie budujemy żadnej szafy centralnej mieszczącej matrycę audio, źródła i wzmacniacze mocy, a wszelkie urządzenia obsługujące daną strefę umieszczamy gdzieś w jej obszarze. Jeśli więc nagłaśniamy halę magazynową, to budujemy w tej hali linię głośnikową i podłączamy ją do wzmacniacza mocy znajdującego się w biurze hali, a ten wzmacniacz (a ściślej wbudowaną w jego obudowę kartę sieciową) wpinamy do sieci komputerowej zwykłym kabelkiem z wtykami RJ-45. Jeśli nagłaśniamy biuro, to nie prowadzimy żadnej linii głośnikowej 100V do jedynego głośnika sufitowego (lub ściennego) obsługującego to biuro, tylko montujemy w nim specjalny głośnik IP (wyposażony w malutki wzmacniacz klasy D i kartę sieciową) i wpinamy go wprost (i wyłącznie) do sieci komputerowej (o, przepraszam, jeszcze do zasilania 230V). A jeśli mamy w systemie zainstalować pulpit mikrofonowy, taki z możliwością adresowania komunikatów do stref? To kładziemy go sekretarce pana prezesa na biurku i… wpinamy do sieci komputerowej. I generalnie tak budujemy cały system.

No dobrze, ale skąd ten wzmacniacz, czy ten głośnik wie, jaki utwór ma w danej chwili być słyszany w strefie czy w pomieszczeniu? I jak spowodować, że jak sekretarka pana prezesa wciśnie klawisz „pan prezes” to tylko u niego w głośniku słychać będzie jej głos? To proste – skoro każde niemal urządzenie ma na pokładzie kartę sieciową, to ma też swój unikalny adres IP w sieci. W takim razie wystarczy poinformować urządzenie o adresie IP równym ileś tam, że ma odtwarzać strumień audio taki a taki i ono będzie to robić. Nad tym, aby to wszystko szło sprawnie, czuwa zainstalowane na dowolnym komputerze dedykowane oprogramowanie. To dzięki specjalnej aplikacji możemy przypisywać IP poszczególnych urządzeń do stref, definiujemy tam grupy stref, układamy playlisty z muzyką tła, które będą do dyspozycji w poszczególnych strefach. Co ważne, wszystkie sygnały audio są transmitowane siecią w formie cyfrowej (zwykle jako strumienie MP3), co czyni je całkowicie odpornymi na zakłócenia i pozwala cieszyć się wysoką jakością dźwięku tam, gdzie jest to wymagane (czli gdzie pracują odpowiednio dobre zestawy głośnikowe). Całość dla osób, które dotychczas realizowały wielostrefowe systemy nagłośnienia w oparciu o tradycyjne matryce audio wydawać się może nieco niezrozumiała, ale w istocie systemy IP są łatwiejsze do instalowania, dają o wiele większe możliwości wcale nie są trudne w konfigurowaniu, uruchamianiu czy obsłudze. A na dodatek, dzięki sporym oszczędnościom na materiałach instalacyjnych, bywają też tańsze.

No właśnie, te większe możliwości – co to takiego? Przede wszystkim elastyczność konfiguracji. Po staremu, jeśli jakiś wzmacniacz pracował w ramach strefy A, to zwykle jednie fizyczne przepięcie go do wyjścia innego panelu strefowego matrycy (czyli wyjścia matrycy, mówiąc prościej) powodowało, że zmieniał przynależność do logicznej strefy. W systemie IP to kwestia paru kliknięć myszką. Kolejna korzyść, to ułatwienia dla obsługi. W systemie IP można odpowiednio i zrozumiale ponazywać poszczególne urządzenia czy strefy, albo programy muzyczne. W starych systemach bez sterowania z komputera trzeba było pamiętać, że strefa pierwsza, to coś tam, druga, to co innego (lub podpierać się drukowanymi etykietami nalepianymi gdzieś na matrycę, wsuwanymi w specjalne okienka pulpitów itd.). Urządzenia systemów IP są zwykle wyposażone w czytelne, duże i niosące sporo istotnych informacji panele LCD. To tez ważne, żeby ktoś, kto chce coś powiedzieć do pana Henia z magazynu miał pewność, że właśnie mówi do magazynu. Kolejna korzyść, to prostota, z jaką system nagłośnienia wykorzystywany może być do innych, iż PA, celów. Na przykład bajecznie łatwo można zmienić go w interkom (zwłaszcza, jeśli pracuje w nim kilka pulpitów mikrofonowych, które standardowo wyposażane są w głośniki). Kolejną zaletą jest możliwość ustawienia kilu stopni dostępu do obsługi systemu. Umożliwia to opcja instalowania oprogramowania, jako master lub jako slave. Oprogramowanie o niższym poziomie uprawnień instalujemy na komputery osobom, którym chcemy pozwolić na grzebanie w systemie, ale takie bez przesady, a na wyznaczonym komputerze instalujemy oprogramowanie master, do którego dostęp będą mieli tylko wybrańcy (i tylko oni będą mogli pogrzebać w konfiguracji na maksa).

Cech sprawiających, że systemy IP są o niebo bardziej funkcjonalne, niż te tradycyjne, jest wiele i niemal wszystkie wynikają z samej idei adresowania urządzeń poprzez IP oraz z faktu, że do zarządzania stosujemy aplikację komputerową. Pamiętać trzeba jednak, że są obiekty (i inwestorzy), którzy nie potrzebują takich cudeniek i że łatwiej będzie spełnić ich oczekiwania używając tradycyjnych rozwiązań.

Cóż, teraz może musiałbym naskrobać co nieco o samych urządzeniach, ale ponieważ wpis się rozrósł i i tak pewnie nikt nie doczytał do tego miejsca, pozwolę sobie o samych klockach systemu opowiedzieć w kolejnej części całości. A jeśli kto jest niecierpliwy, niech zajrzy TU i TU.

Jak nagłośnić duży obiekt z wieloma budynkami, by wszystkim równie miło słuchało się tego samego przeboju AC/DC?

Jeśli idzie o systemy nagłaśniające, sprawa nie jest może bardzo prosta, ale nie jest też jakoś specjalnie skomplikowana, gdy idzie o nagłośnienie spójnego obiektu, gdzie nagłaśniane obszary znajdują się w jednym budynku bądź stanowią otwartą, ale zwartą przestrzeń.  A co, jeśli nagłośnić trzeba obiekt rozproszony, duży, składający się z wielu budynków i lokalizacji? No, dajmy na to, jakąś dużą fabrykę, albo zespół szkół będących pod wspólną administracją, jakiś duży logistyczny terminal przeładunkowy albo, powiedzmy, port towarowy podobny do tego w Hamburgu? Wszystkie te obiekty mogą być naprawdę rozległe i już tylko z tego powodu mogą napsuć krwi zarówno projektantom jak i instalatorom systemu nagłośnienia (podobnie, jak samym inwestorom, którzy wiedzą zwykle tylko tyle, że chcieliby jakoś to wszystko nagłośnić, ale nie bardzo wiedzą jak i czemu miałoby to dokładnie służyć).

Dobrze, zacznijmy może od tego, że objęcie wymienionych wyżej i innych podobnych obiektów jednym, wspólnym systemem nagłośnienia, ma sens. Przecież jeśli mamy fabrykę z wieloma halami, magazynami i biurowcem, to właśnie objęcie całości obiektu jednym systemem da nam najwięcej korzyści. Już pomijam fakt, że można centralnie złożyć życzenia wszystkim pracującym w firmie Romanom w dniu imienin Romana. Centralnie, z poziomu administratora systemu, można też zarządzać trybem pracy, przerwami technologicznymi i socjalnymi, można wzywać poszczególne osoby do wymaganych działań (na przykład do stawienia się na spotkaniu zarządu), można z „centrum dowodzenia” rozgłaszać komunikaty porządkowe i komunikaty bezpieczeństwa, można wreszcie uruchomić funkcje związane z rozrywką (jak muzyka tła, czy wręcz zakładowy albo szkolny program radiowy) wybierając jednocześnie precyzyjnie miejsca, do jakich przekazy te mają być kierowane. Albo krótko mówiąc można sprawić, by z punktu widzenia systemu nagłośnienia rozległy obiekt był zwarty, jak dwukondygnacyjna szkoła znajdująca się w budynku o kształcie prostopadłościanu.

W czym więc problem – zapytać można, prawda? W tym problem, że sygnały audio nie lubią dużych odległości. Zwłaszcza nie lubią biegać po długich kanałach teletechnicznych razem z sygnałami telefonicznymi, informatycznymi, tymi z instalacji elektrycznej 50Hz oraz z bratnimi sygnałami audio kierowanymi na przykład do innych stref. Na dodatek sygnały audio kierowane do linii głośnikowych dużej mocy (na przykład linii nagłaśniającej halę magazynową o powierzchni 10000 m2) nie znoszą samych odległości i to nawet, gdy pracują przy napięciu użytecznym 100V. No to jak to się robi?

Na początek opowiem o tym, jak to się robiło (jeszcze całkiem niedawno). Otóż budowało się centralę systemu nagłośnienia tak samo, jakby wszystkie strefy nagłośnienia były blisko, w jednym budynku. Z tą tylko różnicą, że dla odległych, dużych stref nie instalowało się wzmacniacza obsługującego głośniki w szafie centralnej, a umieszczano go gdzieś daleko, w granicach samej strefy. Zamiast wielkiego wzmacniacza przeznaczonego dla tej strefy w szafie centralnej umieszczano malutki wzmacniacz, powiedzmy 10W, ale także z wyjściem 100V. Ten mały wzmacniacz wysyłał do swojej strefy stosunkowo odporny na zakłócenia sygnał 100V (ale z małym prądem), a już przy samym głównym wzmacniaczu strefy sygnał ten był z powrotem obniżany do poziomu liniowego (0dB) i podawany na wejście głównego wzmacniacza mocy. Dość sprytne, prawda? Podobnie było, jeśli jakieś źródło, powiedzmy pulpit mikrofonowy, było odległe od centrali. Wówczas albo stosowano połączenie symetryczne (o tym, czym różni się w technice audio od asymetrycznego będzie w innym wpisie), albo, o ile symetryzacja nie dawała dobrych rezultatów, podbijano sygnał ze źródła do 100V i obniżano go z kolei po stronie centrali.

No. Tak było jeszcze do niedawna. Ale wszystko zmieniła technika cyfrowa. Ona zmieniła wszystko wszędzie, więc nie ma się co dziwić, że pojawiła się też w systemach nagłośnienia typu Public Address. Jak to się robi dziś, z wykorzystaniem komputerów, tabletów, sieci i protokołu TCP/IP opowiem w drugiej części tego wpisu. Już niebawem.

Nagłośnienie szkoły (radiowęzeł szkolny) – część II

W poprzednim wpisie omówiłem najprostsze instalacje radiowęzłowe, realizowane na bazie pojedynczych wzmacniaczy. Prawdą jest jednak, że dostępne dziś urządzenia dają naprawdę ciekawe możliwości w odniesieniu do funkcjonalności systemów nagłośnienia, a wiele z tych możliwości znaleźć może zastosowanie w instalacjach szkolnych.

 

Kiedy myślę sobie teraz o tym, jak ująć tę mnogość rozwiązań w treści blogowego wpisu, to zauważam, że wszelkich opcji, rozwiązań i możliwych konfiguracji i tak nie jestem tu w stanie opisać. Dlatego czytelników, którzy stoją przed zadaniem zbudowania lub zaprojektowania nowoczesnej instalacji nagłośnieniowej dla szkoły zapraszam do kontaktowania się z firmami, które profesjonalnie zajmują się tego rodzaju zagadnieniami. Tych wiodących jest w kraju kilka i każda z nich powinna pomóc w realizacji systemu wysokiej klasy, niezawodnego i w pełni funkcjonalnego.

 

Jednak, aby pokazać, jak można teki rozbudowany system zrealizować, opiszę jedną z propozycji, której podstawą będzie cyfrowo sterowana matryca audio. Użycie takiej matrycy daje możliwość podziału nagłaśnianego obszaru na osiem stref nagłośnienia (a nawet na więcej, bo matryce można ze sobą bez problemu łączyć). Ponieważ matryca, to nie wzmacniacz mocy, a zaawansowany układ przełączający, którego wyjścia dopiero podłącza się do wejść wzmacniaczy, mamy tu możliwość rozgłaszanie zupełnie różnych sygnałów w różnych strefach. Jeśli więc obejmiemy nagłośnieniem zarówno komunikacje, sale lekcyjne, aulę, stołówkę, salę gimnastyczną i plac szkolny, to teoretycznie nie będzie problemu, by w każdym z tych obszarów rozgłaszać RÓŻNE PRZEKAZY. Możemy więc, używając wyłącznie wzmacniaczy zainstalowanych w centralnej szafie montażowej, niezależnie rozgłaszać muzykę lub komunikaty na korytarzach, instruktaż lekcji WF na sali gimnastycznej i materiały dźwiękowe egzaminu z język obcego w auli, gdzie ten egzamin ma miejsce. To przykład – możliwości jest wiele. Taki system pozwala też na użycie więcej, niż jednego wielostrefowego pulpitu mikrofonowego, więc możemy postawić pulpit w sekretariacie i na biurku dyrektora szkoły.

 

Fantastycznym rozwiązaniem stosowanym często w szkolnych radiowęzłach jest umożliwienie uczniom prowadzenia ich autorskich programów (emitowanych na przykład podczas długich przerw). Uczniowie często mocno angażują się w tę ideę, a jej realizacja z pewnością pozwala im na rozwój intelektualny. Oczywiście wymaga to zbudowania małego studia, w którym przewidzieć trzeba odpowiednie źródła muzyki (odtwarzacze CD, MP3, gramofony), mikrofon, sprzęt realizatorski (mikser pulpitowy). Uczniowie zaangażowani w projekt z czasem biorą sprawę doboru wyposażenia studia na siebie, sugerując małe zmiany i ewentualne rozszerzenia sprzętowe.

 

Odrębną kwestią jest nagłośnienie sali gimnastycznej. Problematykę z tym związana opisywałem w jednym z poprzednich wpisów. Tu chciałbym jedynie zaznaczyć, iż stosowane sa dwie koncepcje – nagłośnienie Sali gimnastycznej, jak część składowa systemu obejmującego całą szkołę lub odrębny, niezależny system nagłośnienia.

 

Jak ciekawostkę dodam jeszcze, że w przypadku systemu nagłośnienia obejmującego całą szkołę, można bez trudu wykorzystać system także do rozgłaszania sygnałów dzwonka (w ten sposób możemy różnicować dzwonki nadając odmienne dla oznaczenia końca lekcji, odmienne, jako „pierwszy dzwonek” i inne jako „drugi dzwonek”).

 

Mój wpis z oczywistych względów nie może być podstawą do zaprojektowania kompletnego systemu nagłośnienia dla szkoły. Taki projekt uwzględniać musi szereg założeń, obejmujących względy architektoniczne i wymagania funkcjonalne. Jak napisałem na początku tego wpisu, projekt taki (szczególnie w wypadku rozbudowanych funkcjonalnie systemów) warto zlecić odpowiedniej firmie, zajmującej się profesjonalnie systemami nagłaśnającymi

 

 

Nagłośnienie szkoły (radiowęzeł szkolny) – klasyka instalacji 100V

Słowo radiowęzeł oznaczało jeszcze niedawno w zasadzie każdą instalację nagłośnieniową wykonaną w technice 100V. Obiektami zaś, w których radiowęzły były najczęściej chyba zakładane, były szkoły. I nie ma się co dziwić, bo szkoła, to idealne miejsce dla takiego systemu, który w tym wypadku pozwala realizować całkiem sporo bardzo przydatnych funkcji.

 

Jak projektować i budować systemy nagłośnieniowe dla szkół? Na takie pytanie nie ma jednej odpowiedzi, ponieważ bardzo wiele zależy tu od oczekiwań władz szkoły co do funkcjonalności systemu, a jeszcze więcej od budżetu, jaki szkoła jest w stanie wyłożyć (a często w zasadzie „zorganizować”, bo nierzadko inwestorem będzie Rada Rodziców działająca przy szkole).

 

W najprostszym układzie radiowęzeł szkolny umożliwia po prostu przekazywanie komunikatów słownych (informacje, wezwania, komunikaty porządkowe). Zwykle taki system składa się z jednego wzmacniacza miksującego, pulpitu mikrofonowego i odpowiedniej ilości głośników. Co do wzmacniacza, dobrze sprawdzają się te, które umożliwiają obsługę kilku linii głośnikowych (TI-350). Oczywiście nie da się tu rozgłaszać różnych sygnałów w różnych strefach, ale daje to już możliwość prostego kierowania komunikatów to poszczególnych obszarów szkoły (na przykład poszczególnych pięter, lub grup klas). Zastosowanie bardziej rozbudowanego wzmacniacza (TI-350S) daje dodatkowo tę korzyść, że zastosować można typowy, strefowy pulpit mikrofonowy (T-318), a to ułatwia wybór stref i sprawia, że osoba obsługująca pulpit mikrofonowy nie musi mieć w zasięgu ręki wzmacniacza.

 

Co do głośników, wybór jest dość prosty. W szkołach niezwykle rzadko spotyka się sufity podwieszane (jeśli takowe są, stosujemy oczywiście głośniki sufitowe). Najczęściej więc stosowane są głośniki ścienne. W klasach, gdzie jest raczej cicho, instalujemy zwykle po jednym głośniku niezbyt dużej mocy (T-611, T-601L). Na korytarzach dobrze jest zastosować głośniki nieco większej mocy (T-774HW) i odpowiednio „gęsto” je rozmieścić. Ma to na celu zapewnienie odpowiedniego marginesu nagłośnienia, czyli mówiąc inaczej, dzięki temu będziemy mogli zapewnić taką głośność przekazu, że będzie on słyszalny mimo sporego hałasu, jaki często panuje na szkolnych korytarzach. Gdy mowa o głośnikach, warto też wspomnieć o tych zewnętrznych, ponieważ nawet w prostych systemach obejmuje się nagłośnieniem place szkolne. Dobrze sprawdzą się tu dużej mocy kolumny głośnikowe (T-903) lub tak zwane tuby muzyczne (T-710K), które dzięki sporej sprawności zmniejszają zapotrzebowanie na moc wzmacniacza.

 

Oczywiście można sobie wyobrazić, że system nagłośnienia szkoły spełnia znacznie więcej funkcji, niż tylko przekazywanie komunikatów słownych z pulpitu mikrofonowego. I często, szczególnie gdy szkoła jest nowobudowana i przewidziano system nagłośnienia w projekcie szkoły oraz gdy zabezpieczono odpowiednie środki finansowe, takie rozbudowane funkcjonalnie systemy są instalowane. O tym jednak, w jakie funkcje można system radiowęzła szkolnego wyposażyć i jak trzeba go wówczas konfigurować, już wkrótce, w kolejnym wpisie.

Głośniki na stacji benzynowej – muza gra, a klient leje pod korek

Stacja benzynowa. Oczywiście, główną rzeczą, z jaką się kojarzy, jest to, że można tam wlać do baku auta benzynę lub olej napędowy. Drogie to ostatnio, ale wyjścia nie ma, to i zajeżdżamy i tankujemy. A przy okazji kupujemy jakiegoś hot-doga,  bywa, że Red Bulla, batonik, czasem piwko a dla dziecka zabawkę. Wile stacji oferuje także nieco bardziej rozbudowane usługi gastronomiczne – można w nich zjeść przyzwoite śniadanie albo obiad, lub, jak kto woli, „klasycznego” polskiego hamburgera. Standard tego typu obiektów ulega u nas ciągłej poprawie i już niewiele brakuje im do, powiedzmy, francuskich, choć najlepsze niemieckie wciąż zdają się być poza zasięgiem (tyle, że tam nie płaci się za przejazd autostradą). Co ciekawe, o ile instalacje nagłaśniające są już absolutnym standardem w przypadku sklepów, butików i marketów, o tyle na stacjach benzynowych wciąż należą do rzadkości. Dziwne to o tyle, że właśnie w przypadku stacji benzynowej ich zastosowanie przynosi naprawdę wymierne korzyści.

Gdy idzie o zwykłe sklepy, tam sprawa jest dość jasna. Już dawno wykazano, że przyjemna, spokojna muzyka wpływa pozytywnie na nastrój kupujących i sprawia, ze ci dłużej w sklepie przebywają, i, jak się okazuje, zostawiają w nim więcej pieniędzy. No ale jeśli na każdej stacji benzynowej tez jest jakiś sklepik, jeśli klienci stacji, to często znużeni podróżą ludzie, jeśli do tego w kompleksie jest restauracja, to wydaje się (a ja jestem tego pewien), że nieskomplikowany, niedrogi, prosty system nagłaśniający w takim obiekcie także poprawi obroty i, skoro będzie to wydatek rzędu kilku tysięcy złotych, zwróci się w ciągu paru miesięcy.

Instalacja może być naprawdę prosta i tania. Zwykle w salach obsługi na stacjach mamy sufity podwieszane, więc zainstalowanie tam głośników nie będzie nastręczać najmniejszych trudności, a same głośniki będą należały do najtańszych, mimo zapewnienia dobrej jakości odtwarzania muzyki i mowy. Zapewne warto będzie tez pomyśleć o nagłośnieniu części stref zewnętrznych. Tu nie tyle chodziło będzie o muzykę (ta nawet w porach nocnych mogłaby być wyłączana), co o możliwość rozgłaszania komunikatów. Prosty pulpit mikrofonowy zapewni rozgłaszanie informacji porządkowych i przywoławczych  – myślę, że każdy właściciel stacji benzynowej powie tu, że byłoby to dla niego bardzo dogodne narzędzie. Co do głośników – najlepiej sprawdzą się chyba projektorowe.

Jako centrum systemu pracować może dowolna centralka nagłośnienia. Przykładem może być urządzenie zawierające w sobie wzmacniacz, tuner radiowy i odtwarzacz MP3, oraz terminal dla pięciu niezależnie załączanych linii głośnikowych. Dobrze sprawdzi się tu także wzmacniacz z samym odtwarzaczem MP3, a gdy ktoś chciałby adresować komunikaty do wydzielonych stref, wówczas wzmacniacz pięciostrefowy z odpowiednim, strefowym pulpitem i źródło, na przykład odtwarzacz CD i MP3 z tunerem radiowym.

Na niektórych polskich stacjach benzynowych nagłośnienie już jest. O ile mi wiadomo, obsługa jest z tego faktu bardzo zadowolona. Przypuszczam, że właściciele także. Dlatego nie będę tu jakoś specjalnie zachęcał. To się po prostu opłaci.